|
|
„Celem tego napominania jest mi³o¶æ p³yn±ca z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieob³udnej. Niektórzy nie troszcz±c siê o to, zagubili siê w pustej gadaninie.”
I Tym. 1;5-6
Zostali¶my z ¯on± okradzeni. Dotkliwie. Zabrano nam laptop, kamerê, telefon, parê drobiazgów… Wybrali¶my siê wakacyjnie na parê dni do naszych przyjació³ mieszkaj±cych w Mr±gowie na Mazurach. On jest ewangelickim ksiêdzem – proboszczem Mr±gowskiej Parafii Ewangelicko-Augsburskiej, Ona rehabilitantk± oraz… ma³¿onk±, jako ¿e ksiê¿y ewangelickich nie obowi±zuje celibat. Piotr i Danuta Mendrochowie. Dzielne i niezwyk³e ma³¿eñstwo. Od wielu, wielu lat s³u¿bê ewangelizacyjn± i duszpastersk± ³±cz± z organiczn± prac± „u podstaw”: dokarmiaj± biedne dzieci i „wyprowadzaj± na ludzi” ich „patologicznych rodziców”. Dodatkowo, On pracuje jeszcze w charakterze kapelana wiêziennego.
Zamieszkali¶my w jednym z parafialnych pokojów go¶cinnych i …którego¶ wieczoru, ze zgroz± odkryli¶my, ¿e jeste¶my ubo¿si o wcze¶niej wymienione przedmioty…
Przyjecha³a policja, przez parê godzin spisywa³a gorliwie nasze zeznania, my za¶ oswajali¶my siê z wolna z my¶lami: „ no to pa pa nasz laptopie, pa pa nasza kamero…
Zasnêli¶my w poczuciu upokarzaj±cej bezsilno¶ci…
Nazajutrz rano natomiast… Piotr z min± sfinksa zaprosi³ nas do swojej ( odrobinkê zaba³aganionej ) kancelarii, gdzie ujrzeli¶my w zdumieniu najwy¿szym, wszystkie nasze skradzione rzeczy!!! Mózg mi stan±³ i w pierwszym odruchu zapyta³em czy mo¿e mr±gowska policja jest do tego stopnia sprawna w dzia³aniu operacyjnym, jednak Piotr przytomnie postuka³ siê w g³owê i oznajmi³, i¿ w³a¶nie przed chwil± jeden z jego znajomych ( któremu kiedy¶ pomóg³) przyniós³ ³up lokalnej ¿ulii mr±gowskiej z krótkim komentarzem, którego sens mo¿na zawrzeæ w stwierdzeniu: PASTORA SIÊ NIE OKRADA !!!
Jaka¶ z³odziejska smarkateria, zaraz po udanym w³amaniu, zanios³a owoce w³asnego trudu swoim prze³o¿onym ( szefom z³odziei ??? paserom ??? ), oni za¶ dowiedziawszy siê kogo obrobiono nastêpnego dnia rano zwrócili ten¿e „urobek” poniewa¿… pastora siê nie okrada!!!
Pomijaj±c nasz± oczywist± rado¶æ oraz „kosmiczno¶æ” sytuacji ( jak ¿yjê bowiem nie spotka³em siê ani nie s³ysza³em nawet o czym¶ podobnym ) prze¿ycie to jest dla mnie jednym z najpiêkniejszych ¶wiadectw czyjego¶ po¶wiêcenia dla innych ludzi. Mozolna i ¿mudna praca Danusi i Piotrka skutkuje bowiem nie tylko tym, i¿ wielu ich „podopiecznych” mog³o uczyniæ Chrystusa kim¶ najwa¿niejszym dla siebie ale tak¿e „ubocznym efektem” ich dzia³añ jest opinia jak± posiadaj± nawet w¶ród przestêpców. Kogo jak kogo ale pastora przecie¿ siê nie okrada…
Piotr Mendroch nie jest p³omiennym mówc±. Nie jest te¿, potocznie rzecz ujmuj±c, charyzmatykiem, wiêc jego duszpasterstwo nie jest nacechowane „cudownymi fajerwerkami”. Piotr natomiast nieefekciarsko kocha ludzi i ¿yje dla nich. Niewa¿ne kim s±…
Zastanawiam siê ilu duchownych ( niezale¿nie od barw klubowych ) ma na „swoim terenie” podobn± opiniê…
Opisujê to zdarzenie tak¿e dlatego, i¿ jawi mi siê ono jako kapitalny przyczynek do refleksji – co to w praktyce znaczy dzisiaj inspirowaæ Chrystusem ludzi, z którymi siê spotykamy. Bojê siê bowiem, i¿ przyt³oczeni baga¿em „duchowych zmagañ”, „og³aszaniem bêd±cego tu¿ tu¿ przebudzenia”, zabieganiem o coraz to bardziej spektakularne dary duchowe, pozytywnym wyznawaniem itd. itd; gubimy czêsto to co fundamentalne – np. mi³o¶æ p³yn±c± z czystego serca i dobrego sumienia. I popadamy w pró¿n± gadaninê…
Danusiu i Piotrku – jeste¶cie wielcy! Podziwiam!
Tomasz ¯ó³tko
Kraków 01 09 2008
( cytat biblijny zaczerpniêty z Biblii Poznañskiej )
Ew. Jana 8; 1-11
"Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w ni± kamieniem" ( J.8;7b ) - odpar³ ( dobitnie ? ) faryzeuszom Chrystus, odnosz±c siê do ich prowokacji.
"- Nauczycielu, tê kobietê przy³apano w³a¶nie na cudzo³óstwie. Moj¿esz nakaza³ nam w Prawie takie kamienowaæ, a Ty co powiesz?"( J. 8;4 )
Perfidia faryzeuszy by³a w tej sytuacji dobrze skalkulowana. Je¿eli bowiem Jezus "zgodzi³by siê z Moj¿eszem", momentalnie dostarczy³by tym hipokrytom gotowego argumentu, ¿e w takim razie grzeszy spotykaj±c siê przy ró¿nych okazjach z lud¼mi o równie szemranej reputacji, je¿eli za¶ kaza³by tê kobietê wypu¶ciæ wolno - ewidentnie z³ama³by S³owo Bo¿e.
Jednak... No w³a¶nie... Zawstydzonym i onie¶mielonym stra¿nikom moralno¶ci, po odpowiedzi "Nauczyciela", kamienie powypada³y z r±k...
"Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w ni± kamieniem." Dzisiaj czêsto ( bywa bezrefleksyjnie ) cytujemy tê wypowied¼, ale któ¿ z nas wpad³by na ni± w t e d y na miejscu Chrystusa. Ale On - natchniony Mistrz retoryki, cie¶la z Nazaretu - odebra³ mowê uczonym teologom. Dlaczego jednak? Co tak pora¿aj±cego kryje w sobie ta jednozdaniowa riposta?!
Wyra¿am przekonanie, i¿ rzecz nie sprowadza siê do ogólnego spostrze¿enia dotycz±cego u³omno¶ci grzesznej ludzkiej natury. Gdyby tak by³o, Chrystus na zawsze pozbawi³by nas wszystkich moralnego prawa do wyci±gania konsekwencji w stosunku do jakiegokolwiek przestêpcy. Wszak nikt nie jest doskona³y. Chodzi³o raczej o sprzeciw przeciwko instrumentalnemu wykorzystywaniu upadku drugiego cz³owieka do swoich aktualnych ( spo³ecznych, religijnych, politycznych itp.) potrzeb. Grzech faryzeuszy nie wynika³ ze z³ego zdiagnozowania etycznego czynu (czynów? ) owej nieszczêsnej kobiety. Ich grzechem by³a cyniczna bezduszno¶æ wobec niej oraz dzika satysfakcja, ¿e oto teraz mo¿na "ten przypadek" zgrabnie wykorzystaæ do skompromitowania prostackiego "rabbiego" z prowincji. Gdyby wszystko posz³o po ich my¶li Chrystus na oczach ludzi okaza³by siê niekonsekwentnym i niedouczonym zwodzicielem serc, kobietê mo¿na by spokojnie pozbawiæ ¿ycia ( czy aby przypadkiem nie ku uciesze co niektórych?!!!), samym po raz kolejny objawiæ siê jako cz³onkowie "szlachetnej i wiernej Najwy¿szemu elity - wszystko razem za¶ w majestacie troski o moralne standardy narodu i ¶cis³e trzymanie siê nakazów samego Jahwe...
Smakowite - czy¿ nie?
Dwa dni od momentu, kiedy piszê te s³owa, liczni wspó³cze¶ni odpowiednicy tamtych adwersarzy Mesjasza, publicznie zaczêli domagaæ siê od "w³a¶ciwych czynników" Ko¶cio³a Rzymskokatolickiego w Polsce, ekskomuniki Pani Minister Kopacz, w zwi±zku z tym, i¿ ta wskaza³a szpital, w którym czternastoletnia Agata ( imiê nieprawdziwe) mog³a dokonaæ legalnej aborcji. Nie mam zamiaru przesadnie roztrz±saæ tragicznej historii tej nastoletniej dziewczynki ani tym bardziej zasugerowaæ, ¿e jestem zwolennikiem aborcji i w zwi±zku z tym uwa¿am, ¿e siê dobrze sta³o. Pragnê jedynie zwróciæ uwagê na hipokryzjê ludzi gotowych potêpiæ minister zdrowia w imiê walki o "ka¿de ¿ycie". Je¿eli bowiem przyjmiemy, ¿e Agata zasz³a w ci±¿ê w tradycyjny sposób ( a nie np. w wyniku "zacienienia" Ducha ¦wiêtego ), to jest to nie tylko pora¿ka jej i jej partnera. Jest to wychowawcza pora¿ka rodziców tych dzieciaków, ich szkolnych wychowawców i wreszcie duszpasterzy z parafii, do której ( których?) nale¿±. Mo¿e wiêc miast ekskomunikowaæ pañstwowego urzêdnika, stosuj±cego obowi±zuj±ce w Polsce prawo, nale¿a³oby siê najpierw uderzyæ we w³asne piersi? Wszak ¿yjemy ponoæ w chrze¶cijañskim kraju, kraju maj±cym nie¶æ chrze¶cijañskie warto¶ci do zlaicyzowanej do cna Unii Europejskiej. Sk±d wiêc u nas plagi wspó³¿ycia seksualnego nastolatków, podziemia aborcyjnego, wszechobecnego ³apówkarstwa, z³odziejstwa itd. itd. Czy mam rozumieæ, ¿e winni takiemu stanowi rzeczy s± w naszej Ojczy¼nie ¶wiadkowie Jehowy oraz byli funkcjonariusze SB?!!!
Rozpaczliwie brakuje mi w Polsce ko¶cielnych hierarchów ( ro¿nych wyznañ - ¿eby by³a jasno¶æ ), innych tzw. autorytetów moralnych, którzy by potrafili - przy okazji np. dramatu Agaty u¶miercaj±cej swoje nienarodzone dziecko- powiedzieæ do mnie: pokutujmy! Pro¶my Boga o ³askê i przebaczenie, poniewa¿ nasze nauczanie jest ma³o skuteczne a chlubi±cy siê tysi±cletnim chrze¶cijañstwem Polacy nie potrafi± stosowaæ siê do nauki Ewangelii! Pro¶my Ducha ¦wiêtego o m±dro¶æ, co mamy robiæ w takiej rzeczywisto¶ci i jakimi byæ.
¯eby jednak na co¶ takiego siê zdobyæ - trzeba mieæ jaja! Mali ludzie wol± rzucaæ kl±twy...
Historia uratowania przez Chrystusa kobiety lekkich obyczajów koñczy siê ( dla mnie przynajmniej) krzepi±co. Gdy wszyscy tani moralizatorzy, zawstydzeni odeszli..."Jezus wyprostowa³ siê i rzek³:
- Gdzie¿ oni s±, kobieto? Nikt ciê nie potêpi³?
- Nikt Panie - odpowiedzia³a.
Rzek³ jej Jezus:
- I Ja Ciebie nie potêpiam. Id¼ i nie grzesz wiêcej." ( J.8;10-11 )
Zauwa¿my. Syn Bo¿y nie wyrazi³ siê w stylu: "S³uchaj, tak naprawdê nic siê nie sta³o. Musimy byæ nowoczesnymi lud¼mi. Wolny seks jest OK., a je¿eli przypadkiem zasz³a¶ w ci±¿ê, to spokojnie j± usuñ - zarodek to tylko zarodek... Spoko!"
Chrystus nie by³ moralnym libertynem! Postêpowanie tej kobiety by³o fatalne! Ale On nie by³ te¿ zak³amanym dewot±! On by³ i jest kochaj±cym Zbawicielem, który przyszed³ na ¶wiat, aby uratowaæ tych, którzy gin±. ( patrz Mt.18;11 )
Agato... Biedna i zmaltretowana przez w³asn± g³upotê Agato. Nie patrz na poprawiaczy ¶wiata. Spójrz na Jezusa Chrystusa. On tak¿e Tobie d z i s i a j mówi: Nie potêpiam Ciê. Id¼ i wiêcej nie grzesz...
Tomasz ¯ó³tko Kraków 26 06 2008
cytaty biblijne zaczerpniête z Biblii Poznañskiej
Chrystusa
zabili ludzie religijni. Nie szubrawcy, pospolici przestêpcy, mêty
spo³eczne… Ludzie religijni! Co wiêcej, usi³owa³ broniæ Go
Pi³at – pogañski dostojnik rzymski, cz³owiek ( có¿ za
kosmiczny paradoks! ) w najmniejszym stopniu nie zainteresowany
oddawaniem czci Jahwe. Jednak nie zdo³a³ ich przekonaæ. Zaszanta¿owany
ewentualno¶ci± skargi skierowanej na niego do cesarza, uleg³ ich
namiêtnemu wrzaskowi „ukrzy¿uj go!!!” i wyda³ Jezusa na
¶mieræ. Dlaczego
tak siê sta³o? Dlaczego gorliwie zaanga¿owani ¯ydzi zebrawszy siê w
Jerozolimie, ¿eby ¶wiêtowaæ Paschê, „przy okazji”dopu¶cili
siê takiej ohydy? Powodów z ca³± pewno¶ci± by³o kilka. Pycha,
fanatyzm wyznaniowy, niepohamowana chêæ rz±du dusz ówczesnych
autorytetów duchowych judaizmu. B³êdne wyobra¿enia o
oczekiwanym mesjaszu, postrzeganym g³ównie w kategoriach
narodowo-politycznych. No i religijno¶æ w³a¶nie. Religijno¶æ
rozumiana jako ¶cis³e ( ¶lepe?! ) przestrzeganie okre¶lonych norm i
przepisów, ale te¿ nie maj±ce nic wspólnego z opart± na
mi³o¶ci relacj± z ¿yw± Osob±… Nie mogê siê oprzeæ wra¿eniu, i¿
ta ostatnia przyczyna by³a decyduj±ca. Bezduszna religijno¶æ…
Aposto³ Piotr przemawiaj±c w dniu Piêædziesi±tnicy do zgromadzonego
t³umu pobo¿nych ¯ydów powiedzia³:”Mê¿owie izraelscy,
s³uchajcie tego co mówiê: Jezusa z Nazaretu, mê¿a, którego
pos³annictwo Bóg potwierdzi³ wam niezwyk³ymi czynami, cudami i
znakami, jakich Bóg przez Niego dokona³ w¶ród was, o
czym sami wiecie, tego Mê¿a, który z woli postanowienia i
przewidzenia Bo¿ego zosta³ wydany, przybili¶cie rêkami bezbo¿nych do
krzy¿a i zabili¶cie” ( Dz.Ap. 2; 22-23 ). Mocno powiedziane –
prawda? Pomimo, ¿e Jezus czyni³ tylko dobro: pomaga³, uzdrawia³,
wskrzesza³ z martwych, „naucza³ jako moc maj±cy” , to
jednak zosta³ mêczeñsko stracony. Ludzie z Bogiem na ustach, rêkami
pogan przybili Go do krzy¿a, poniewa¿ nie mie¶ci³ siê w ramkach
ówczesnej religijno¶ci. Zdecydowanie nie pasowa³…
Zreszt±… jak¿e czêsto nie pasuje do dzisiaj! Historia
chrze¶cijañstwa pokazuje, ¿e religijno¶æ jak za¶lepia³a tak za¶lepia
dalej. Religijne wyprawy krzy¿owe, religijna ¶wiêta inkwizycja
morduj±ca wolnomy¶licieli i innowierców, prze¶ladowania
anabaptystów „ekumenicznie” dokonywane rêkami
religijnych katolików i ewangelików, amerykañskie
nieludzkie niewolnictwo celebrowane z upodobaniem przez religijnych
metodystów i baptystów… We wspó³czesnej
Polsce za¶… No có¿… Religijna formacja
polityczna z warto¶ciami chrze¶cijañskimi na sztandarach porywa siê
na dokonywanie odnowy moralnej narodu ( te¿ sk±din±d jak¿e
religijnego – sic!!! ) i w tym celu wspó³pracuje z
lud¼mi bez ¿adnej moralno¶ci. Efekt? Sk³ócone i rzucaj±ce siê
sobie do garde³ spo³eczeñstwo. Religijne radio pod przewodem
religijnego ojca dyrektora, odwo³uj±c siê do najni¿szych ludzkich
instynktów, zasiewa w sercach religijnych s³uchaczy
najprzeró¿niejsze fobie skutkuj±ce, w najlepszym razie tylko
niechêci± do tych wszystkich, którzy s± i n n i. Religijny
dostojnik ko¶cielny, w najmniejszym stopniu nie licz±c siê z bólem
bezdzietnych ma³¿eñstw, stwierdza, ¿e metoda „in vitro”
jest wyrafinowan± aborcj± ( ¿eby by³a jasno¶æ – sam mam wiele
w±tpliwo¶ci etycznych co do tej metody, jednak porazi³a mnie do g³êbi
ta pe³na pogardy wypowied¼ hierarchy…). Mo¿na by jeszcze
co¶kolwiek zaj±kn±æ siê o „religijnych” pedofilskich
skandalach, o pysze religijnych urzêdników r ó ¿ n y
c h ko¶cio³ów ale mo¿e dosyæ… Chodzi mi jedynie o to,
¿e gdyby istnia³a mo¿liwo¶æ przeniesienia nas, dzisiejszych
chrze¶cijan, dwa tysi±ce lat w czasie do Jerozolimy- to co MY
by¶my krzyczeli przed pytaj±cym siê nas Pi³atem: kogo wiêc mam wam
wypu¶ciæ - Jezusa czy Barabasza?!!!
Jak¿e ³atwo pomyliæ
jest ¿yw± relacjê z religijnym rytua³em! Jak¿e ³atwo pomyliæ jest
„kochanie Boga z ca³ej si³y, woli i serca” z pozbawionym
uczuæ celebrowaniem i przestrzeganiem „bo¿ych” norm.
Wreszcie – jak¿e ³atwo pomyliæ Zbawiciela – Mesjasza ze
„¶wiêt±” instytucj± lub cz³owiekiem stoj±cym na jej
czele… Tak! Historia i ¿ycie pokazuj± od dwóch tysiêcy
lat, ¿e ³atwo jest siê pomyliæ i w imiê religii dokonywaæ strasznych,
pora¿aj±cych okrucieñstw, w przekonaniu, ¿e pe³ni siê wolê Bo¿±!!!
Aposto³ Pawe³ jest tego najwymowniejszym przyk³adem. Arcygorliwy
faryzeusz, cz³onek duchowej elity narodu , w imiê swoich religijnych
przekonañ „sia³ grozê i dysza³ ¿±dz± zabijania uczniów
Pañskich ( Dz.Ap.9;1 ). No, ale nied³ugo potem by³a droga do Damaszku
i jego dramatyczne spotkanie siê ze Zmartwychwsta³ym. Spotkanie,
które radykalnie zmieni³o ca³e ¿ycie Paw³a, tak ¿e wiele lat
pó¼niej móg³ on napisaæ do chrze¶cijan w Galacji:”Gdy…
nadesz³a pe³nia czasu, zes³a³ Bóg Syna swego zrodzonego z
niewiasty, zrodzonego pod niewol± Prawa, aby wykupi³ tych, którzy
byli w niewoli Prawa aby¶my mogli otrzymaæ synostwo przybrane. A na
dowód tego, ¿e jeste¶cie synami, Bóg wys³a³ do serc
naszych Ducha Syna swego, który wo³a Abba, Ojcze! I st±d nie
jeste¶ ju¿ niewolnikiem, ale synem. Je¿eli za¶ synem, to i ze
zarz±dzenia Bo¿ego – dziedzicem.”( Gal.4;4-7 ). No i tu
dochodzimy do sedna problemu. Nie chcia³bym prowadziæ ja³owej
polemiki o s³owa, jednakowo¿ uwa¿am, ¿e oparte na ewangelii
chrze¶cijañstwo nie jest religi±, za¶ na¶ladowcy Chrystusa nie s±
religijnymi lud¼mi. Uwa¿am, i¿ chrze¶cijañstwo to oparte na mi³o¶ci
codzienne ¿ycie z Abba Bogiem Ojcem, mo¿liwe dziêki odkupieñczej
¶mierci i zmartwychwstaniu Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Jest ono
mo¿liwe i realne poniewa¿ „Tak… Bóg umi³owa³
¶wiat, ¿e Syna swego jednorodzonego da³, a¿eby ka¿dy kto w Niego
wierzy, nie zgin±³ ale mia³ ¿ycie wieczne. Bóg bowiem nie
pos³a³ Syna swego na ¶wiat po to, aby ¶wiat potêpi³, ale po to, by
¶wiat zosta³ przez Niego zbawiony.” ( Ew. Jana 3;16-17 ).
Chodzi wiêc o to, ¿eby przej¶æ swoj± drogê do Damaszku, spotkaæ siê z
¿ywym Zbawicielem, ¶wiadomie uczyniæ Go kim¶ najwa¿niejszym dla
siebie i od tej pory ¿yæ nowym ¿yciem, ¿yciem opartym na mi³o¶ci do
Ojca, który nie jest tradycj± wyssan± z mlekiem matki ani
teologiczn± abstrakcj± ( w stylu Transcendentnego Absolutu ) lecz
kochaj±c± i rozumiej±c± Osob±. I warto sobie zdaæ sprawê, ¿e
bezduszne odczynianie i celebrowanie obra¿a Go - tak samo jak np.
moj± kochaj±c± ¯onê obra¿a³aby mój wk³ad w ma³¿eñstwo
zdegradowany jedynie do pozbawionej gor±cego uczucia, sztywnej
etykiety przy stole. Gdyby tak by³o, nasze ma³¿eñstwo nie
przetrwa³oby miesi±ca…! To niby takie oczywiste ale…
gdy przychodzi co do czego, to jak¿e czêsto wybieramy religijno¶æ a
nie mi³o¶æ!!! W tym kontek¶cie Chrystus kiedy¶ powiedzia³: „Nie
ka¿dy, który mi mówi: „Panie, Panie”
wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spe³nia wolê
mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie mi w owym dniu:
„Panie, Panie, czy nie prorokowali¶my moc± Twego imienia i nie
wyrzucali¶my z³ych duchów moc± Twego imienia, i nie czynili¶my
wielu cudów moc± Twego imienia?” Wtedy o¶wiadczê im:
Nigdy was nie zna³em. Odejd¼cie ode mnie, wy, którzy czynicie
nieprawo¶æ.” ( Ew. Mat.7;21-23 ). Religijno¶æ jest zabójcza!
Mo¿e mieæ wiele twarzy ale zawsze jest zabójcza! Religijni
ludzie mog± nawet czyniæ nadprzyrodzone rzeczy w imieniu Jezusa ,mog±
nimi chorobliwie siê fascynowaæ i popadaæ w pychê za ich spraw± ( czy
przypadkiem nie jest to drobniutki kamyczek do ogródka
przesadnych charyzmatyków? ) i zostaæ potêpionymi. Poniewa¿
religijno¶æ zabija! Zawsze!!!
Dwa tysi±ce lat temu,
nierozpoznany przez religijny t³um Mesjasz, skona³ na krzy¿u. Po
trzech dniach zmartwychwsta³. Dzi¶ siedzi po prawicy Ojca i w
doskona³y sposób wstawia siê u Niego za tymi, którzy
wierz± i kochaj± – aby mogli ¿yæ. Kiedy¶ ( mo¿e ju¿
nied³ugo?!!! ) przyjdzie ponownie na ten ¶wiat lecz… czy
znajdzie wtedy jeszcze wiarê w¶ród nas… czy mo¿e ju¿
tylko celebrê…? ( patrz Ew. £k.18;8b )
Czy wiêc aby na pewno
Weso³ego Alleluja???
Tomasz ¯ó³tko Wielki Pi±tek i
Wielkanoc 2008 ( cytaty biblijne
zaczerpniête z Biblii Poznañskiej )
|